Sezonowe espresso — o co w tym chodzi i dlaczego mamy je w ofercie?

ĆWIR, które pobudza myśli o wiosennym ćwierkaniu ptaków za oknem. Leniwe ZZZZ, gdy w promieniach słońca prawdopodobnie leżysz na działce w hamaku. A może KAPKAP, które przypomina o jesiennym parasolu i deszczu kapiącym na chodnik? Albo BRRR, które ewidentnie wskazuje, że nie ma na co czekać i trzeba wyciągać z szafy szalik oraz zimowe ciuchy. Za tymi nazwami stoi coś więcej niż tylko słowa kojarzące się z daną porą roku. To nasz pomysł na sezonowe espresso, które mamy stale w ofercie, ale zmieniamy zgodnie z klimatem za oknem. Robimy to cztery razy w roku.

Pozwala nam to na kilka rzeczy. Po pierwsze, staramy się kupować możliwie najświeższe dostępne zbiory w danym okresie — takie, które zostały rozładowane w magazynie w Europie nie dawniej niż trzy miesiące temu. Dla Was oznacza to najlepszą i najsmaczniejszą wersję ziaren w naszej ofercie.

Po drugie, przy wyborze pochodzenia kawy kierujemy się smakami, które odzwierciedlają daną porę roku. Przykładowo, latem często znajdowaliście u nas kawy z Kenii lub Ameryki Centralnej w obróbce honey albo natural, które podkręcały owocowość i kwiatowość espresso. Jesienią często sięgaliśmy po kawy myte z Gwatemali, Salwadoru lub Nikaragui — zdecydowanie bardziej orzechowe, czekoladowe i karmelowe. Zima to z kolei kawy z Ugandy, Indonezji lub Tanzanii, w których dominowały cięższe nuty kakao, lekkiej korzenności i pomarańczy. Obecnie mamy początek maja. Za oknem wyraźnie widać kwitnące drzewa, wiewiórki skaczą po gałęziach, a ogródki w kawiarniach pękają w szwach, serwując Wasze ulubione specjały na lodzie.

Idąc tym tropem, znaleźliśmy idealną kawę w obróbce natural z Rwandy, która świetnie odpowiada na wiosenne oczekiwania. Wrzuca do sensorycznego kubka mnóstwo słodyczy przypominającej figi i syrop klonowy. Idealnie sprawdza się w szybkim flat white, kawach na lodzie i espresso tonic. Zdecydowanie podbija owocowość i rześkość tych napojów.

Naturalnie, pochodzenie kawy również ma dla nas kluczowe znaczenie. Dlatego przy tej kawie współpracujemy z naszymi partnerami z Mercanta, którzy od 2003 roku kupują ziarna z kooperatywy Ruli. Ruli jest jedną z czterech stacji należących do grupy Musasa Dukunde Kawa — tej samej, której kawy mieliśmy już przyjemność prezentować Wam w tym roku. Kawy z Ruli wielokrotnie zajmowały wysokie miejsca w konkursie Cup of Excellence, między innymi w latach 2013, 2014, 2015 i 2018.

Musasa oraz przynależące do niej kooperatywy były częścią programu PEARL, który odegrał ważną rolę w przemianie rwandyjskiego sektora kawy. Zamiast dotychczasowego nacisku na ilość, Rwanda zaczęła stawiać na jakość, otwierając się tym samym na znacznie bardziej wartościowy rynek kaw specialty.

Dzięki programom PEARL i SPREAD drobni rolnicy mogli odbudować produkcję kawy po dramatycznych skutkach ludobójstwa z 1994 roku oraz kryzysu cen kawy z lat 90. Większość producentów współpracujących z kooperatywą Musasa Dukunde Kawa posiada mniej niż ćwierć hektara ziemi. Uprawiają na niej średnio 250–300 drzewek kawowca, a także rośliny na własne potrzeby, takie jak kukurydza czy fasola.

Kooperatywa umożliwia małym farmerom łączenie zbiorów i wspólną obróbkę owoców kawowca w centralnej stacji. Dawniej rolnicy często sprzedawali częściowo przetworzone owoce pośrednikom, a rynek był zdominowany przez jednego eksportera. Taki system, połączony ze spadającymi cenami kawy, powodował ogromne trudności finansowe — część farmerów całkowicie rezygnowała z uprawy kawy.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Rolnicy współpracujący z Musasa Dukunde Kawa co najmniej podwoili swoje dochody, a sama kooperatywa rok po roku produkuje wyjątkowe partie kawy trafiające na rynek specialty.

Nazwa „Musasa” oznacza w języku kinyarwanda „miejsce, w którym można pościelić łóżko”, a „Dukunde Kawa” — „kochajmy kawę”. To piękne odniesienie do tego, jak kawa może realnie poprawiać życie lokalnych społeczności.



Powrót do blogu